sobota, 24 marca 2012

Mój Złodziej Myśli.


Jednym ze sposób na przetrwanie w szpitalu psychiatrycznym, jest szukanie osób za którymi możesz tęsknić i które mógłbyś kochać, wtedy ten świat zza krat także nabiera sensu. Wtedy powtarzanie sobie „Chcę stąd wyjść” nie jest aż tak kłamliwe. Siedząc na terapiach grupowych(praktycznie tylko takie są w szpitalu – oszczędność pieniędzy, czasu i sal) i słuchając problemów innych, znów zaczynasz myśleć o tym co jest na zewnątrz. O tym co zostawiłeś, jakie to było dobre, choć chwilami nieudolne. Uderza cię wodospad refleksji, a ty pozostajesz bezradny. Bo zostałeś zamknięty, tu nie zrobisz nic. Nie masz nawet telefonu z aparatem, bo nie wolno. Nie ma możliwości byś zareagował na cokolwiek czy zrobił cokolwiek, pozostaje ci tylko obserwować i domyślać się co dzieje się w twoim-starym-świecie. To trochę tak jakby oglądać film. Widzisz, że kogoś potrąci za moment samochód, chcesz krzyczeć, ale bohater i tak cię nie usłyszy i tak. Wszystko jest wyreżyserowane, zapisane i nie ważne czy wierzy się w przeznaczenie czy nie, to ono czasami potrafi mocno kopnąć nas w dupę, tak jak w przypadku szpitala.
Ja znalazłam dwie osoby za którymi mogłabym tęsknić, te dla których warto się starać. Choć po pewnym czasie udawanie, że to zwykły szpital i jedynie mój brak chęci by mnie odwiedzali zaczął mnie przerastać musiałam ograniczyć kontakt. Co wtedy pozostaje poza rodziną?Ma się ochotę powiedzieć, że nic, ale to kolejne kłamstwo. Wtedy zaczynasz sobie uświadamiać jak ważni i potrzebni są ludzie, którzy otaczają cię na oddziale.
Szczególnie pokochałam Justynę. Poznałam ją co prawda dopiero po kilku dniach, bo zawsze, albo ja, albo ona spałyśmy, ale to bez znaczenia. Justyna miała schizofrenie i była po próbach, od kilku lat jeździła po szpitalach i nigdy nie czuła się w pełni zdrowa, ale czy to ważne?
Była kimś kogo strasznie potrzebowałam. Miała te same zainteresowania, upodobania, gust muzyczny i co ważne poczucie humoru. Gdy siedziałyśmy damską grupą w pokoju numer 1, rozmawiałyśmy na jakiś burzliwy temat, ona zawsze mówiła coś o czym ja w danym momencie myślałam. Chwilę później ja robiłam tak samo i właśnie przez to mogę nazwać ją Moją Złodziejką Myśli.
Gdy nasza ekipa zaczęła się rozjeżdżać do domów robiło się źle. Wiecie jak to jest, niby życzysz innym jak najlepiej, a jednak twój egoizm nie pozwala na to, abyście zostali sami. To strasznie przygnębiające. Ludzie się cieszą, odliczają dni, godziny, minuty, a ty pozostajesz ze świadomością, że będziesz tam gnił jeszcze nie wiadomo ile. Wracając, gdy wyjechała kolejna osoba z jedynki, ja byłam bardzo zdesperowana. Na oddziale było dosyć nieprzyjemnie(o tym w następnej części), a mój Złodziej Myśli miał już wszystkiego dość i groził samobójstwem. Nie wyobrażałam sobie co by było, gdybym ją straciła. Była dla mnie przecież strasznie ważna. Spędzałam z nią prawie każdą chwilę z wyjątkiem tych w czasie ciszy nocnej. Jadłyśmy razem, myłyśmy się prysznic w prysznic, załatwiałyśmy w jednej kabinie, przesiadywałyśmy na tym samym łóżku, zawsze. I jeszcze nasze obrzędowe palenie papierosów, które nazwałyśmy Tobiaszem. Jej radosne „Tobiasz Time!” mam w głowie do dziś. W każdym razie nie chciałam dopuścić do tego, aby ona sobie coś zrobiła, bo wiem, że to byłby i mój koniec.
Okrutne pięć dni. Jeśli nie dostanie wypisu to to zrobi, a w tej sprawie też pozostaję bezradna. Bezradność zabija, a ja jak głupia ciągle wmawiam sobie, że słowa na pocieszenie cokolwiek zmienią. Oby zmieniały. Chodziłam jak na szpilkach, nie opuszczałam jej w ogóle, starałam się z nią na siłę rozmawiać, a stres i tak pozostawał. Życie nie powinno cię włączać w sprawy, które nie zależą od ciebie. To kolejna obrzydliwa niesprawiedliwość.

*

Umiem umierać za przyjaciół. Gdy chodzi o ich życie jestem w stanie poświęcić swoje. Już kiedyś tak zrobiłam. Udowodniłam, że na kimś mi zależy narażając wszystko. Wylądowałam wtedy na kilka dni w zwykłym szpitalu i byłam podłączona do kroplówki. Ach, takie tam przedawkowanie leków. Teraz ta osoba jest szczęśliwa. Oddałabym wszystko, aby Justyna tez była szczęśliwa i jak będzie potrzeba to oddam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz