niedziela, 27 maja 2012

Generacje.


Podzieliłam mój szpitalny okres na dwa etapy. Był czas pierwszej generacji, w którym skład jedynki się nie zmieniał i był czas drugiej generacji, który rozrzucił wszystkie ważne dla mnie osoby po całym oddziale. Podczas trwania drugiej generacji już mieszkałam w czwórce na wcześniej wspomnianej dostawce.
Gdy był czas świąt, zaczęto wypisywać większość osób, stara generacja zniknęła, a ja zostałam z Moim Złodziejem Myśli i Weroniką. Było nam strasznie ciężko. Weronika zaczęła się otwierać, ciągle chodziła przygnębiona, płakała, pisała sobie na czole oskarżycielskie słowa, chciała się zabić. Trzeba było z nią rozmawiać, mówić na swoim przykładzie
  • Weronika, też chcę umrzeć, sama nie wiem dlaczego, ale od siedmiu lat tylko tego pragnę.
  • Dlaczego chcesz umierać? Jesteś cudowna, a to ja jestem beznadziejna.
  • Weronika, ha ha ha, to ja jestem beznadziejna, zrozum to, nie radzę sobie z sobą. Nie z otaczającym mnie światem, a ze sobą! Ty jesteś twarda, jesteś twardym chujem, patrz napisali to nawet na twojej ścianie! - wskazałam palcem bazgroły nad jej łóżkiem – Widzisz, dasz sobie radę!
Przez długi czas nic się nie zmieniało, ale za to zaczęły przychodzić nowe osoby, na oddziale znów robiło się zabawniej. Przybyło trochę samobójców, schizofreników i pogrążonych w depresji. Mimo to, gdy tacy ludzie są wśród swoich wtedy rzeczywiście się uśmiechają. Na oddział tego samego dnia trafiły nowe ciekawe dziewczyny, było to chwile przed moim wyjściem, ale mimo to bardzo się do nich przywiązałam.
Monika – biedna przez anoreksję będzie musiała siedzieć tam trzy miesiące przynajmniej. Uratowałam ją, mówiąc, że na oddziale da się palić. Poza tym mieszka niedaleko mnie, jest pełna energii i zawsze ma dobry humor.
Daria – urocza. Po prostu urocza, krótko ścięta różowowłosa, która bardzo lubi się przytulać. Nie wiedzieć czemu, ale strasznie łatwo się do niej przywiązać. Masz ochotę się o nią troszczyć i już.
Do tego składu doszły także inne osoby między innymi mały czternastoletni grubasek Kulka, który na początku był beksą, która ciągle chciała palić, a później jakoś się wycwanił. Justyna, która częściowo zastąpiła mi Karinę przez super zdolności aktorskie, opanowanie i głos bez emocji kiedy tylko trzeba. Wiktoria, roztrzęsiona, bawiąca się w podróże astralne, przyjezdna, chuda, dziewczyna, pocięta wszędzie. Taki trochę z niej tygrysek, pocięte ręce, pocięte nogi, pocięty brzuch, pocięte plecy i pocięte serce, zapewne.
Pamiętam moje ostatnie dni w szpitalu, kiedy bardzo podobało mi się obecne towarzystwo, kiedy wcale nie czułam się zdrowsza, ale przywiązywałam uwagę do równo pomalowanych paznokci, kiedy dosyć miałam już tych mocnych, czerwonych i tanich papierosów. Kiedy chciałam po prostu z nimi być i po prostu marzyć, a to już było niemożliwe.

*

Daria było kolejną z normalnych nastolatek. Miała swoje pasję, zainteresowania i problemy, jak każdy. Piła, paliła, czasami brała ciut za dużo antydepresantów czy narkotyków, ale to rzadko. Pomagała także w wolontariacie i zajmowała tam dosyć ważną pozycje, organizowała imprezy na całą Warszawę i trudno było jej nie zauważyć.
Z Darią spędziłam tylko kilka dni, bo przyszła chwilę przed moim wyjściem, należała do drugiej generacji. Miała w sobie coś hipnotyzującego, poza tym była nastrojona do wszystkiego w bardzo przyjazny sposób. Daria wyszła ze szpitala, bo na przepustce wzięła amfetaminę, a po powrocie zbadali jej mocz. Myślała, że wszystko będzie okej, wróciła do szkoły, zaczęła normalnie żyć, ale chwilę później rodzina odcięła ją od świata.
Kocham ją. Uwielbiam ponad wszystko. Była moim oparciem po tym jak wyszłam ze szpitala. Była kolejną osobą, której tak bardzo potrzebowałam. Nie ma z nią kontaktu, bo rodzice zamknęli ją w ośrodku odwykowym. Piszę listy i wiem, że nigdy ich nie wyślę. Że ona przeczyta je dopiero po naszym spotkaniu, nie wiedzieć kiedy.
Nie wiem jak jest w ośrodkach odwykowych. Słyszałam tylko, że można palić po jednym papierosie po posiłkach. Wiem, że nie ma telefonów, odwiedzin znajomych i nawet listów. Chciałabym tylko wiedzieć, że jest jej tam dobrze. Tylko tyle.
Bo to już cztery miesiące odkąd nie wiem nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz