piątek, 23 marca 2012

ed.


Na swój pokój czekałam cały dzień. Dopiero wieczorem pozwolono mi się wprowadzić do piątki - pokoju obserwacji, gdzie były tylko trzy łóżka i ciężko było tam rozmawiać. Pokój ten służył czasami jako izolatka, dlatego nie było w nim nawet lustra. W piątce ciężko było złapać kontakt z resztą dziewczyn. Dopiero kiedy dostawili tam czwarte łóżko i przyszła nowa dziewczyna, Katarzyna na bulimię, zrobiło się ciekawiej.
Kasia była radosną dziewczyną z wiecznym uśmiechem na twarzy i burzą rudych loków. Jej choroba zaczęła się jakieś dwa lata temu, w trakcie nieszczęśliwie się zakochała i wszystko zaczęło się pogłębiać. Jako bulimiczka miewała często napady. Napad objawia się tym, że po kilku dniach niejedzenie lub spożywania niewielkich ilości posiłków pojawia się wielkie BUM! I człowiek je wszystko co tylko jest pod ręką. Pochłania wtedy niewyobrażalne ilości, traci częściowo swoją świadomość i kieruję się instynktem. To okropne, ale zamienia się wtedy w łase zwierze, jest w stanie okraść wszystkich, a nawet bić się z koleżankami o dodatkowe ciastko. Miesza wędlinę z czekoladą, owocowe napoje z ostrymi zupkami w proszku czy płatkami. Gdy już będzie całkowicie wypchany idzie to łazienki i wszystko zwraca. Bywa też tak, że bulimia ma nieprzyjemne efekty uboczne. Brzuch na wysokości żeber rośnie, jest twardą, wielką bulą, tak jakby włożyć komuś cegły pod bluzkę. Nie dość, że wygląda to przerażająco, to jeszcze strasznie boli. Niektóre z bulimiczek doznawały właśnie takich skutków choroby i aż zwijały się z bólu. W szpitalu trudno ukryć swą chorobę, bo nie zawsze można niepostrzeżenie przemknąć do łazienki.
Gdy dni bywały wyjątkowo nudne, wiele z dziewczyn opowiadało jakie były ich skrajne wyczyny podczas napadu. Słyszało się wtedy o przemycaniu szynki do zimowych, futrzanych butów, jedzenia spleśniałych, przeterminowanych produktów czy zeskrobywania spalenizny z piekarnika.
Częstą czynnością jaką dało się zauważyć na chore na ED czyli zaburzenia odżywania było ciągłe oglądanie swoich ciał pod prysznicem. Porównywanie, która jest chudsza i wspominanie jak wyglądały przed trafieniem tutaj. Niektóre dziewczyny były wyjątkowo chude, wystawały im kości kręgosłupa, obojczyki, żebra i biodra, a to wszystko już po tym jak przytyły po około 10 kilogramów. Nie raz nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie jakie były wcześniej.
Zwykłym osobom, bez ED jest łatwiej przetrwać w szpitalu, muszą po prostu stawić czoło tamtejszej rzeczywistości, nie trzeba nawet podporządkowywać się wszystkim grafikom. Zaburzenia dzielone są na kilka faz, głównie będąc w szpitalu dotyczy cię faza I i II. Będąc w fazie pierwszej masz obowiązkowe odżywki między głównymi posiłkami, do odżywek dodatki. Śniadanie składa się z sześciu dużych skibek chleba z ogromną porcja masła, serem, albo szynką i ogórkiem. Do tego jeszcze zupa mleczna. Obiad to kolejna zupa i duża porcja drugiego, a na kolację, jedną z dwóch kolejna masa kanapek. To ogromna ilość i zawsze podziwiałam anorektyków, że są w stanie tyle zjeść, tym bardziej jeśli wcześniej nie jadali w ogóle. Mimo to, mają swoje sposoby, np. wcieranie masła w ręce, włosy, pod paznokcie, czy wycieranie sosów w chusteczkę. Pomyślicie, że to mało ważne, jeśli największy wpływ na wszystko ma ich waga, ale na to też są sposoby. Większość osób z zaburzeniami opijało się wtedy wodą, wkładało ciężką biżuterię w majtki, czy schylało się przy mierzeniu wzrostu, aby BMI ostatecznie wyszło mniejsze. Często ten sposób działał, ale znam jeden przypadek, gdy zakończył się tragicznie.
Karolinka była najdrobniejszą dziewczyną na oddziale podczas moje pobytu. Miała piętnaście lat, dużo ponad metr siedemdziesiąt i ważyła jakieś czterdzieści kilo. Miała długie proste blond włosy i zero tłuszczu, skóra i kości, a stąd się wzięło przezwisko Nimfa. Karolinka była strasznie nieszczęśliwa, bo dużo jadła, czasami wymiotowała i miała zły kontakt z rodzicami. Bardzo chciała wyjść, ale przy takiej wadze nie było możliwości. Przez tygodnie trwała w pierwszej fazie i nie tyła. Pewnej nocy, gdy wiedziała, że następnego dnia będzie miała badania i ważenie nastawiła sobie zegarek na co dwie godziny i za każdym razem gdy dzwonił piła dwa litry wody. Tym samym rano była opita około siedmioma-ośmioma litrami wody. Trysnęła fontanną przy śniadaniu, została odprowadzona do łóżka i tam w jednej chwili jej serce przestało bić. Na oddziale rozległ się krzyk, pani doktor krzyczała pomocy, trzeba było szybko działać. Nikt z pacjentów nie mógł wejść wtedy do tamtej sali, więc to tylko domysł, że wykonali jej RKO i jakoś przywrócili do życia. Leżała w śpiączce bardzo długi czas i jedyne co teraz o niej wiem, to to że jakoś zaczyna znów mówić i wkrótce czeka ją wypis.

6 komentarzy:

  1. Pochłaniam każde Twoje słowo, wciągające.
    Pozdrawiam i czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślałaś o napisaniu ksiązki? swietnie sie czyta twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahah ! To jest tekst z ksiązki Marty Fox "Iza anoreczka"... Głupota ludzka nie zna granic. Pozdrawiam - ktoś mądrzejszy od Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam tej książki, ale byłabym wdzięczna za wysłanie zdjęcia oryginału lub fragmentu ebooka, jeśli uważasz, że kopiuję czyjąś pracę.
      Opisuję szpital psychiatryczny z własnych, chorych doświadczeń, bardzo chciałabym kopiować czyjeś historie i nie doświadczać ich na własnej skórze, ale niestety musiałam.
      Dodam też, że anorektyczki często kopiują zachowania z książek, więc nie zdziwiłabym się jakby niektóre sytuacje były podobne.
      Jeśli uważasz się za mądrzejszą-mądrzejszego, może masz rację, może jesteś, ale wiedza to nie wszystko.

      Usuń
  4. ja niestety cierpię na bulimię. A raczej napady obżarstwa. mam 180 i ważę 74 kg.. chce dobić do 65 uważam, że to zdrowa i odpowiednia waga dla mnie. A tak poza tym, to naprawde masz dobre pióro.
    Pozdrawiam
    Bulimiczka nie z wyboru :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już ktoś zachoruje to ciężko powiedzieć mu, aby przestał od tak, ale spróbuj walczyć z napadami. Nic dobrego z tego nie wyniknie jak tylko uzależnienie od takiego stylu życia na dłuższy czas. Są inne sposoby na schudnięcie, wystarczy tylko trochę motywacji. Coś o tym wiem, bo sama próbuję schudnąć od jakiś siedmiu lat, organizm na wymioty mam odporny, a z dietami zawsze było mi ciężko. Ostatecznie w ciągu ostatnich trzech miesięcy zaczęłam biegać i chodzić na siłownie, straciłam dwa rozmiary, nie mam tyle czasu na smucenie się i wytwarza mi się sporo pozytywnych hormonów. Też z thispiration warto przerzucić się fitspiration. Motywacja bardzo dobra.
      Powodzenia życzę!
      i dziękuję.

      Usuń